Martyna Masztalerz

Po ukończeniu ósemki z poślizgiem zaczęłam kulturoznawstwo na UŚ. Strzał w 10! W międzyczasie trochę kombinowałam – jakaś praca za granicą, jakieś próby w katowickich barach, ale koniec końców odpuściłam sobie saksy i gastronomię. Po studiach próbowałam się jako managerka barbershopu i elektronicznego duetu, ale i to jakoś średnio mi leżało. Zaczęłam składać CV w różne dziwne miejsca i przypadkiem trafiłam w modernistyczne mury Radia Katowice. Serio – przechodziłam obok i weszłam tam na zasadzie „co mi tam”. Zostawiłam papierek miłej pani w biurze i poszłam marzyć o fajnej przyszłości. Gdy już byłam niemal przekonana, że leży ona w stolicy Polski – Londynie, zadzwonił telefon z Radia. Nawet się wtedy trochę wkurzyłam! Bo kursor myszki już miałam wycelowany w przycisk „kup bilet” na stronie Ryanaira.

Zadzwonił pan redaktor, który zaprosił mnie na praktyki.

Po dwóch miesiącach tyrania za poklepywanie po plecach, newsroom wziął mnie oficjalnie pod swoje skrzydła. Cudni ludzie, dobra szkoła, i tak między nami – zdarzało mi się wzruszać kiedy wodziłam ręką po tych sędziwych marmurach.

Pół roku temu musiałam zmienić otoczenie. Trochę histeryzowałam, bo to jak zmienić klub piłkarski, który się kocha od zawsze. I w ogóle ja, Ślązaczka, w jakiejś Małopolsce!
Ale nie żałuję. Teraz siedzę przy komputerze w newsroomie Radia Kraków i zaraz biegnę na nagranie. W poniedziałki i soboty mam swoje audycje na antenie Off Radia Kraków. Tu też są cudowni ludzie, a miasto, które wydawało mi się zawsze obrzydliwie ckliwe, odkrywa przede mną inne oblicze. I nawet pisać zaczęłam jakoś bardziej poetycko.

Jestem szczęśliwa! Ściskam wszystkich uczniów, absolwentów i pracowników VIII LO. Ze szczególnym naciskiem na moją kochaną panią Grajecką, która długo po szkole jest dla mnie wsparciem i przyjaciółką.